Zejście z roota: decyzja, do której nikt cię nie zmusza, i ta, która najbardziej się opłaca
Praca jako root nie wybucha pewnego dnia. Po cichu psuje dwie rzeczy: to, na kogo wskazuje zapis, i to, gdzie zatrzymuje się błędne kliknięcie. Lekarstwem nie jest wyłączenie roota, tylko zdjęcie z niego codziennej pracy.
AtlasPVE ·
Ten wpis odpowiada na
- proxmox użytkownik inny niż root
- proxmox wyłączyć logowanie roota
- proxmox utworzyć konto administratora
- czy używanie roota w proxmoksie jest ryzykowne
- proxmox uprawnienia do codziennej pracy
Instalacja wręcza ci roota, wszystko nim działa i nikt nie zmusza cię do utworzenia innego konta. Dlatego większość instalacji latami prowadzona jest jako root. Koszt tego nie przychodzi jednego dnia naraz, tylko po cichu narasta w dwóch miejscach.
Koszt pierwszy: na kogo wskazuje zapis
System zapisuje, co zostało zrobione, a każdy zapis ma właściciela. Jeśli wszyscy logują się jako root, nazwa w zapisie jest dla wszystkich ta sama. Zapis dalej odpowiada na pytanie, co się stało, ale przestaje odpowiadać, kto to zrobił. W konfiguracji jednoosobowej nie robi to różnicy; w dniu, w którym pojawia się druga osoba, zapis przestaje być dowodem.
Koszt drugi: pomyłka nie ma podłogi
Nie ma operacji, której root nie mógłby wykonać, co znaczy, że nie ma też warstwy, która zatrzymałaby błędne kliknięcie. Pracując kontem dopasowanym do swojej roboty, pomyłka poza twoim zakresem jest po prostu niemożliwa. Nie chodzi o brak zaufania, chodzi o stanie na gruncie, który ma podłogę.
Koszt trzeci: uprawnienia zaczynają podróżować
Pozostawiona otwarta sesja przeglądarki, hasło podane skryptowi, gdzieś zapisane połączenie: gdy pracujesz jako root, wszystkie one niosą pełne uprawnienia. Uprawnienia przestają siedzieć przy osobie i gromadzą się w śladach, które ta osoba zostawia.
Co robić
Nie wyłączaj roota. To droga odzyskania i pewnego dnia naprawdę jej potrzebujesz. Zrobić trzeba to: zdejmij z niego codzienną pracę, utwórz sobie konto administracyjne, daj mu tyle uprawnień, ile faktycznie potrzebujesz na co dzień, a potem załóż na roota mocne hasło i drugi składnik i odłóż go na bok.
Czym jest codzienna praca, wygląda w większości konfiguracji podobnie: patrzenie, uruchamianie i zatrzymywanie maszyn, robienie migawek, robienie kopii zapasowych, wykonywanie aktualizacji. Zmiana układu pamięci masowej albo ruszanie struktury klastra to kilka dni w roku. Do tych rzeczy root nadal tam jest.
Pułapka przejścia
Przechodzisz na nowe konto, coś nie działa i odruch każe wrócić do roota. To, co powinieneś w tej chwili zrobić, to przeczytać, jakiego uprawnienia zabrakło, bo ta lista jest dokładnie tym, czego wymaga twoja codzienna praca. W ciągu tygodnia lista się ustala i już nigdy nie wracasz.
Co robi Atlas
Atlas nie buduje własnego systemu ról: pyta Proxmoksa, co wolno logującemu się kontu, i z tego buduje ekran. Zejście z roota nie kosztuje cię więc niczego w interfejsie, tylko zrównuje twój zakres z prawdą. Zapis audytu nazywa też konto, które złożyło żądanie, zarówno przy żądaniach wykonanych, jak i odrzuconych. Jeśli wszyscy logują się jako root, to pole mówi dla wszystkich to samo; w dniu, w którym przejdziesz na osobne konta, ten sam zapis zaczyna odpowiadać.
Źródła
Własna dokumentacja Proxmoksa. Po angielsku i to ona ma ostatnie słowo w tej sprawie.